Dawno, dawno temu, pośród krainy tak zielonej i rozległej, jak tylko potrafi wyśnić dziecięca wyobraźnia, znajdował się niewielki zamek. Wieżyczki tej warowni mieniły się błękitno-srebrzystym blaskiem porannej rosy, a otaczające go łąki rozsiewały zapach kwiatów, od których kręciło się w głowie nawet pszczołom.
na rysunku: Królik
Niedaleko zaś wyrastał tajemniczy las, w którego cieniu szemrała rzeka, a na horyzoncie wznosiły się góry, tak wysokie, że chmury przysiadały na ich szczytach niczym baranki na pastwisku.
W zamku tym mieszkał Sir Kacper - rycerz o sercu wielkim, jak całe to królestwo i myśli czystej, niczym kryształowe jezioro skryte w leśnej głuszy. Sir Kacper każdego ranka wyruszał na przechadzkę po magicznej łące, witając się ze zwierzętami: z łaniami brodzącymi w rosie, z rozświergotanymi wróblami i nieco zaspanymi motylami, które lekko dreptały po płatkach dzikich róż.
na rysunku: Łąka
Pewnego ranka jednak spostrzegł niezwykły harmider. Zające trzęsły się ze strachu pod krzakami, sowy nie spały, a jeżyk poturlał się do niego, mrucząc: „Panikuje każdy, coś się dzieje!”
Sir Kacper nie zlekceważył niepokoju. Pośród mieszkańców łąki najbystrzejszy był Stary Królik Beniamin, biały jak pierwszy śnieg i przemyślany jak najstarsze dęby.
na rysunku: Chomik
Rycerz uklęknął przy króliku i zapytał go o powód zamieszania.
„Ach, Sir Kacprze,” westchnął Beniamin, „w lesie zamieszkało zło. Straszny demon, o oczach ognistych jak zachód słońca i głosie, od którego cichną słowiki, pojawił się niespodziewanie.
na rysunku: Demon
Znika mleko z misek, liście więdną przed czasem, a każdy dzień jest cichszy i chłodniejszy.”
Sir Kacpra aż ścisnął żal za serce. Nie mógł pozwolić, by w jego krainie zapanował strach.
na rysunku: Las
Ucałował królicze ucho na pocieszenie i obiecał:
„Nie martw się, Beniaminie. Odnajdę demona i uwolnię nas wszystkich!”
Ubrany w lśniącą zbroję i z błyszczącym mieczem u pasa, wyruszył ku granicy lasu, a za nim potuptały zwierzęta: mądry królik Beniamin, zwinna i szybka jak wiatr żyrafa Gaja oraz malutki, ale dzielny chomik Poldek, który nosił przy sobie liść mięty na odwagę.
Droga przez las nie była łatwa.
na rysunku: Żyrafa
Gałęzie szumiały ostrzegawczo, a cień przemykał za czworonożnymi towarzyszami. Najpierw stanęli nad przejrzystą rzeką. Wody pieniły się biało, a nurt był tak wartki, że nawet ryby nie śmiały wysunąć nosa . Sir Kacper, z pomocą sprytnej żyrafy Gai, która przyniosła długi konar, zbudował most. Dzięki temu wszyscy bezpiecznie przeprawili się na drugą stronę.
Idąc dalej, natrafili na drzewa tak wysokie, że ich korony znikały w chmurach . Gaja wspięła się na sam czubek i wypatrzyła wydeptaną ścieżkę prowadzącą do jaskini demona. Rozwiązali też zagadkę wyrytą na starej korze dębu: „Idąc do cienia, światło w sercu zanieś, bo tylko odważni ożywią zaginiony dzień.” Dzięki tym słowom wiedzieli, że muszą być razem – odważni, życzliwi i pełni przyjaźni .
Wieczorem dotarli pod jaskinię wykutą w skale. Z jej wnętrza buchało ciepło, a dym o zapachu siarki drażnił oczy. U wejścia siedział demon . Był potężny i przerażający: jego rogi skręcały się jak sękate gałęzie, szpony błyszczały w ciemności, a przy szyi błyszczał zielonkawy kamień lśniący złowieszczym blaskiem.
Sir Kacper nie zawahał się, wyszedł naprzeciw demonowi. Podniósł tarczę i odważnie przemówił:
– Odejdziesz stąd, demonie, bo dobro w tej krainie jest mocniejsze od twej grozy!
Demon zaśmiał się głucho, jak tylko złe moce potrafią, i szarpnął powietrzem . Błysnęły pazury, rozległ się złowrogi świst. Sir Kacper dzielnie parował uderzenia mieczem, aż wtem sprytny Beniamin dostrzegł magiczny kamień.
– Sir Kacprze! – zawołał królik – Kamień na jego szyi, uderz go!
Sir Kacper zwinnie uskoczył przed szponami demona, zamachnął się mieczem znad głowy i z całej siły uderzył w lśniący kamień . Roztrzaskał go na kawałki, które rozpadły się na proch rozświetlony tęczowymi iskrami. Demon zapiszczał, malejąc z każdym tchnieniem.
– Proszę, daruj mi! – zawołał, gdy był już mały jak wiaderko . – Zniknę z waszego królestwa i już nigdy do niego nie wrócę!
Sir Kacper skinął głową, uśmiechając się smutno, bo nawet dla zła czasem warto mieć odrobinę litości.
Tak więc demon zniknął w ciemnym lesie, a rycerz oraz jego odważni przyjaciele wrócili na łąkę, gdzie czekały na nich tłumy zwierząt. Królicze rodziny tańczyły wśród stokrotek, sarny śpiewały leśne pieśni, a na gałęziach ptaki wyśpiewywały piosenki o ich bohaterskiej przygodzie .
Sir Kacper uśmiechał się, a jego serce przepełniła radość, bo wiedział, że odtąd już zawsze będą bronić swojego królestwa razem. Wśród cichych łąk i szumiącego lasu, gdzie dobro zawsze jest silniejsze od zła, a przyjaźń czyni cuda.
I tak też, mój skarbie, gdy zamkniesz oczka, możesz śnić o Sir Kacprze, mędrcu króliku Beniaminie i odważnych zwierzętach z magicznej łąki — bo każda przygoda kończy się szczęśliwie, gdy w sercu mieszka odwaga i dobro . Dobranoc!