Dawno, dawno temu, na Magicznej Górze czarodziej Leopold mieszkał w domku ze szkła i drewna. Broda srebrzysta jak mgła, kapelusz często lśnił od wróblich odwiedzin.
Jego sąsiedzi to królik Malinka, krowa Balbina, wiewiórka Wirusia i koń Grześ - przychodzili po cynamonowe ciastka i historie.
Pewnej pełni nad lasem zawisł Vlad - smutny wampir w pelerynie jak dym. Nie szukał herbaty, lecz władzy nad górą.
Zwierzęta odezwały się pierwsze. Leopold nalał malinowej herbaty:
- Każda noc ma jasny koniec - rzekł. - Zbieramy się na Wielkiej Polanie.
Narada trwała do zmęczenia świerszczy. Grześ zaproponował jeżynową zagrodę, Balbina mucenie na rozproszenie, Wirusia figlowskoki, a Malinka najprostszy pomysł: pułapka na ciekawość.
Leopold złożył lusterko z kryształków, rosy i wiewiórczego puchu - odbijało ostatni promień dnia tak mocno, jakby słońce jeszcze nie poszło spać.
Gdy Vlad poślizgnął się cieniem za Malinką, Wirusia pyknęła z gałęzi, Balbina dała z siebie donośne „Muuu!” i zapędziła Vlad prosto pod nos czarodzieja. Leopold wycelował lusterko - blask otoczył Vlad plączącą się suknią.
Skrzaty, zawsze gotowe do figla, splotły mu wokół kostek złote szarfki jak kokardki na prezent. Vlad, oślepiony i zawstydzony, wycofał się, ślizgając peleryną po mchu.
Góra świętowała do rana. Leopold wiedział, że zwyciężyła nie tylko magia, lecz zaufanie między małymi braćmi.
Dobranoc - gdy boisz się cienia, czasem wystarczy małe lusterko i duża drużyna.
Postacie w tej bajce
Kliknij obrazek — zobaczysz więcej opowieści z tym bohaterem.