Dawno, dawno temu, w dolinie pośród soczystych, zroszonych traw, otoczonej wysokimi górami, zielonymi lasami i błękitnymi falami Morza Srebrzystego, mieszkał dzielny rycerz Kazimierz.
na rysunku: Ruiny
Był wysoki, z kasztanową brodą i iskrzącymi oczami pełnymi odwagi. Lubił siadać pod rozłożystym dębem, opowiadać żarty swoim przyjaciołom – a nie były to zwyczajne zwierzęta! Po jego stronie zawsze stała milutka koala Kasia, o futerku puszystym, jak najdelikatniejszy obłoczek na niebie, oraz cała chmara mądrych kaczek i kurcząt, których pióra mieniły się różnymi kolorami w promieniach popołudniowego słońca. Jego najwierniejszą sprzymierzeńczynią była też wydra Wanda, słynąca z pomysłowości i zręczności.
na rysunku: Koala
Pewnego poranka, kiedy rosa jeszcze połyskiwała na liściach, nad doliną zawisł mroczny cień. Do Kazimierza przybiegła zdyszana sarna, przynosząc wieść o strasznym potworze morskim, który z głębin oceanu wystawiał łeb i miotał się przy klifach, strasząc wędkarzy oraz porywając ryby z sieci mieszkańców. Wioski cierpiały, a dzieci przestały bawić się przy wodzie.
na rysunku: Klif
Nie zwlekając ani chwili, Kazimierz wdział swoją lśniącą zbroję i zarzucił czerwony płaszcz, po czym wskoczył na swojego wiernego osiołka Stefanika. Kasia zawiesiła na szyi bębenek, który dostała jeszcze od swojego koalowego dziadka w odległej Australii. Kaczki i kurczaki ustawiły się w szeregu, gotowe maszerować, a Wanda sprawdziła sieci i linę zrobioną z elastycznych gałęzi.
na rysunku: Potwór Morski
Dotarli wszyscy aż na potężny klif, z którego było widać połyskującą taflę Morza Srebrzystego. W tym miejscu morze spotykało się z niepokojąco cichymi ruinami starego zamczyska. Wiatr wiał tu silniej, a mewy krzyczały nawołując się z oddali.
na rysunku: Kaczki
Nad samym brzegiem klifu, przy ruinach, gęsta mgła oplatała kamienie i trawy, nadając miejscu tajemniczy wygląd jak ze snu.
Kasia, poznając to miejsce, uprzedziła Kazimierza:
— Kiedy usłyszysz bębny, potwór zawsze się pojawia. Ale nie wiem dlaczego.
na rysunku: Kurczak
Kazimierz zmarszczył brwi i spojrzał na ruiny. Tam, wśród starych murów porośniętych bluszczem, znalazł rzeźbę ryby z otwartą paszczą. To mogła być wskazówka! Długo głowił się nad zagadką, aż przyszło olśnienie:
— Kasia, zagraj mi rytm burzy na swoim bębenku! Może potwór słucha bębnów, bo przypomina mu to odgłosy dawnych czasów?
Koala zaczęła rytmicznie stukać w bębenek.
na rysunku: Foka
Echo rozchodziło się po ruinach, aż z głębiny morza wynurzył się potwór. Był ogromny niczym trzy łodzie rybackie postawione jedna na drugiej. Miał łuski w kolorach fioletu i szmaragdu oraz oczy wielkie, złote jak księżyce odbijające się w tafli wody . Wyglądał straszliwie, a jednak, w jego spojrzeniu malował się smutek.
Potwór wił się i tańczył, nie mogąc przestać słuchać bębnów. Jego pokaźne cielsko przetaczało się wśród fal, a każde uderzenie bębenka narzucało mu nowy rytm . Wtedy sprytna wydra Wanda wydała komendę – kaczki i kurczaki, ustawione już wśród ruin, zaczęły zataczać wokół potwora koło. Drobne ptaki kłóciły się, zmyślały śpiewy i zabawne melodyjki, czym rozpraszały uwagę bestii. Potwór próbował się uwolnić, ale śliska sieć, niesiona przez Wandę, została zarzucona z takim wdziękiem, jakiego żadne ludzkie ręce by nie potrafiły .
Kazimierz podbiegł ku potworowi i postawił się dumnie na nadbrzeżnym głazie. Stukając swoim mieczem o pancerz, rzekł:
— Morski potworze, nie potrzebujemy kłótni. Zrobię z tobą układ: jeśli przestaniesz straszyć mieszkańców naszej krainy, zwrócimy ci wolność!
Nagle, w jednej z ruin, dzieci odważnie wyjrzały zza kamieni . Miały w oczach ciekawość i troskę. Maluchy zaczęły cicho śpiewać piosnkę o pokoju. Potwór patrzył na nie uważnie, jego srogie spojrzenie złagodniało . Smutek w jego wielkich oczach przypomniał wszystkim, że nawet największego potwora czasem boli samotność.
— Ja tylko szukałem towarzystwa. .. Bębny przypominały mi dźwięk morza z dawnych czasów, gdy miałem wielu przyjaciół — wyszeptał żałośnie potwór.
Poruszony Kazimierz skinął głową, a Kasia położyła dłoń na łuskowatym boku bestii .
— Nie jesteś sam — powiedziała miękko – Przyjdź do nas na naszą ucztę! Razem zatańczymy przy bębnie i śpiewach!
Wszyscy wrócili do wioski. Przez całą noc cała dolina rozbrzmiewała dźwiękiem bębnów, śmiechem, skrzekiem kaczek i radosnym szczebiotem dzieci. Potwór stał na brzegu, nieśmiało podrygując w rytm muzyki . Nawet Wanda zatańczyła wokół jego łap wesołą wydrzą ósemkę!
Od tej pory, potwór morski stał się strażnikiem wybrzeża i pilnował, by żaden inny stwór nie zagrażał mieszkańcom. Zniknęło zło, a na klifie przez wiele lat rozbrzmiewały opowieści o dzielnym rycerzu Kazimierzu, jego zwierzęcych przyjaciołach i niezwykłym potworze – który także potrzebował jedynie trochę przyjaźni.
Od tamtej pory, każdej nocy, dzieci marzyły o niekończących się przygodach, wiedząc, że odwaga, zaufanie do innych i otwarte serce mogą przemieniać nawet najbardziej przerażające potwory w prawdziwych przyjaciół .