Za zielonymi wzgórzami i bambusową mgłą leżała kraina Hanamori - aż do dnia, gdy nad dolinę przyleciał smok Akai, ziejący ogniem i strachem.
We wsi Yi mieszkał młody samuraj Kazuki, w zbroi z lśniących łusek i z sercem spokojnym jak powierzchnia stawu. Pewnego poranka, idąc lasem, usłyszał cichutkie „hop, hop!” - przy jego butach siedziała pchełka Hoshi, maleńka jak ziarenko, a mądra jak starszy mistrz.
- Wiem, jak osłabić Akai’ego - zapiszczała. - Potrzebuję twojego serca i twojej cierpliwości.
- Idziemy razem - odparł Kazuki. - Wielkie rzeczy zaczynają się od małych sojuszów.
W głębi lasu dołączył jeleń Shika - poroże jak korony, kroki jak ciche bębnienie.
Przyszli nad szeroką rzekę. Na brzegu paw Kaito rozmawiał ze smokiem; Akai kusił go bogactwem, by zdradził ścieżki mieszkańców. Kaito chylił głowę, lecz w piersi czuł słony smak wstydu.
Kazuki nie krzyczał na pawia - wrócił do swoich. Pod liliami wodnymi żyła krewetka Kumi, która znała każdy wir i każdy sekret nurtu.
- Łuski Akai są twarde - szepnęła. - Ale światło jest przyjemne, a pyłek pod wiązami wywołuje u niego potężne… kichnięcia.
Hoshi zbierała pyłek skacząc z kwiatka na kwiatek. Shika delikatnie ucierał płatki porożem, aż w powietrzu uniósł się słodki obłoczek. Kumi poprowadziła nurt tak, by woda zagrała z wiatrem na otwartej polanie - miejsce spotkania.
Gdy Akai stanął nad wioską, paw najpierw milczał z trwogą. Kazuki wyszedł naprzeciw.
- Koniec z płomieniem nad domami! - rzekł spokojnie, ale twardo.
Hoshi wykonała piruet i sypnęła pyłkiem prosto pod nos smoka. Akai kichnął tak, że chmury się cofnęły; ogień w gardle przygasł od szoku. Shika odwrócił jego uwagę, Hoshi tanczyła po grzbiecie jak mucha medytująca nad górą, a Kumi, mignąwszy w fali, szczypnęła czule, lecz zdecydowanie, ogon tam, gdzie najbardziej drażni. Smok stracił równowagę i stoczył się do nurtu, który zaniósł go hen, daleko od Hanamori, jak nieostrożny liść.
Wieczorem dolina odetchnęła. Kaito, płacząc prawie jak deszcz, przeprosił za pokusę. Przyjaciele przyjęli to ciepło - bo przyjaźń potrafi naprawić także błąd próżności.
Od tamtej pory strzegli razem harmonii: samuraj, pchełka, jeleń i krewetka, a paw uczył dzieci, że najpiękniejszy ogon to ten, który nie potrzebuje obcych koron.
Babci kołysanka kończy się cicho: Dobranoc. Niech śni ci się rzeka, która wie, dokąd płynąć, by było dobrze wszystkim.
Postacie w tej bajce
Wybierz postać, żeby znaleźć więcej opowieści z podobnym motywem.
Zanurz się w świat pcheł, gdzie drobne stworzenia stają się wielkimi bohaterami. Pełne fantazji historie na dobranoc, które rozbudzą wyobraźnię najmłodszych.
Przenieś się do świata przepięknych pawi i ich fascynujących opowieści. Te historie rozwijają wrażliwość dziecka i zachęcają do odkrywania piękna natury.
Zanurz się w płynących przygodach rzeki, gdzie zwierzęta i ludzie uczą się współpracy, odwagi i szacunku. Urocze historie przed snem dla każdego dziecka.