Dawno, dawno temu, pośrodku Błękitnego Oceanu leżała wyspa tak niezwykła, że nawet syreny nie znały wszystkich jej tajemnic - turkusowe fale, śpiew wiatru i lasy pełne świateł ważek. W sercu wyspy, przy lawendowej mgiełce i starym dębie, mieszkała dobra wiedźma Wanda: włosy jak srebrzysty warkocz, oczy jak mech, dłonie od których goiły się nawet najdrobniejsze skrzydełka.
Obok rozpościerała się Dolina Mądrych Zwierząt. Czuwała tam Sówka Sybilla - rozumiała mowę drzew. Żabka Felicja potrafiła przeskakiwać przepaście, gdy wierzyła w siebie. Wilk Hubert miał nos i słuch jak alarm. Krowa Melania uczyła, że ciepło można rozlać mlekiem i pieszczotą, nie tylko słowami.
Na mglistej górze żył Zgorzknik - niegdyś wesoły czarodziej, który puścił przez serce zazdrość. Usłyszawszy o sile doliny i Wandzie, postanowił zawładnąć wyspą, gdzie szczęście rosło bez jego pozwolenia.
Pewnego ranka, gdy Wanda leczyła królika, Zgorzknik wyskoczył z cienia. Rzucił szarą mgłą - i Wanda skamieniała jak posąg z niebieskawego kamienia. Potem uczynił jeszcze gorzej: zwierzęta zapomniały, kim są. Sówka nie widziała gwiazd, Żabka nie pamiętała skoków, Wilk gubił trop, Krowa czuła się sama.
W Dolinie zapanował chaos - ale przyjaźń nie wyparowała, tylko zasneła. Zwierzęta postanowiły szukać Sowy Przodków, która podobno przywraca pamięć sercu.
Droga prowadziła przez rwącą rzekę i most z paproci. Felicja, choć drżała, skoczyła pierwsza; reszta poszła za nią i odkryła, że strach maleje krok po kroku. W Czarnym Borze Hubert wyprowadził ścieżkę między cieniami, a Melania przytulała Sybillę, gdy ta się trzęsła. Im dalej, tym jaśniejsza była w nich „lampeczka” - mała, lecz prawdziwa.
Na szczycie skały, na najstarszym dębie, czekała Sowa Przodków. „Aby odzyskać moc, pokażecie cztery cnoty: mądrość, odwagę, współpracę i serce.”
Sybilla rozwiązała zagadkę: „Co rośnie, kiedy się dzieli?” - „Przyjaźń.” Felicja przeskoczyła nad lusternymi liśćmi. Hubert wybrał właściwą ścieżkę między trzema drogami. Melania ukoiła płaczącego jeża śpiewem.
Sowa uniosła skrzydła, księżycowy blask spłynął na nich, a z kory dębu wyłoniła się misternie zdobiona różdżka.
Przy kamiennej Wandzie zwierzęta stanęły w krąg. Gdy Sybilla wypowiedziała słowa pieśni uzdrawiania, różdżka zapłonęła - lecz Zgorzknik wypadł zza drzew z ciemną chmurą. Przyjaźń była jednak twardsza niż jego złość: zaklęcia ześlizgnęły się po nich jak po mokrym kamieniu, światło rozproszyło mrok, kamień pękł, a Wanda ocknęła się i roześmiała tak, jakby wyspa znowu oddychała.
Zgorzknik nie wytrzymał - uciekł ku horyzontowi, gdzie jego cień rozpuścił się w smutnej chmurce, już bez mocy nad wyspą.
Wanda przytuliła przyjaciół. Przysięgła pilnować progu dobra razem z nimi. Przy ognisku śpiewali tak długo, aż gwiazdy przybiły melodię do nieba.
Pamiętaj: gdy masz zły dzień, pomaga przypomnieć sobie, kim jesteś, i iść dalej z przyjaciółmi, ramię w ramię. Dobranoc, mały śpiący podróżniku.