Dawno, dawno temu, na skraju szmaragdowego bagna stała wioska, o której świat chętnie zapomniał - a w niej Wanda o włosach jak mleczny poranek i oczach jak rosą skropione listki. Jej chatę oplatał bluszcz z gwiazdkowymi kwiatami, a na progu co rano stały dzieci. Wanda potrafiła uleczyć chore skrzydło, naprawić zaklęcie i - co ważniejsze - zawsze pytała najpierw: „Czego naprawdę potrzebujesz?”.
W mrocznych korzeniach pradziadka-wierzby drzemał demon Drako - skrzydła jak u nietoperza, spojrzenie jak głogi w słońcu, apetyt na cudzy śmiech. Najbardziej nie znosił Wandy, bo jej dobroć paliła jak lampion w nocy.
Wandzie pomagali przyjaciele: królik, który znał każdą bezpieczną ścieżkę; owca rozumiejąca mech i trawy; żyrafa sięgająca po ziele z wysoka; papuga niosąca wieści szybciej niż wiatr.
Gdy Drako postanowił sprowadzić na wieś wieczną mgłę, papuga usłyszała jego szept u Najstarszych Grzybów i poleciała jak strzała.
- Wanda! - zakrzykała. - Demon knuje przy grzybach!
Przyjaciele rzucili się w bagna mimo błota i zdradliwej mgły. Owca odnalazła ścieżkę tak cienką, że mgła ją zwykle przepuszczała. W kręgu Grzybów Drako już splatał burzę z czernią nieba.
Wanda wiedziała, że sama siła zaklęć nie wystarczy. Rozłożyła ręce i zaczęła starą pieśń obronną - cichą jak deszcz. Demon przygniótł mgłą, lecz królik, owca, żyrafa i papuga stanęli obok niej i dołączyli głos. Ich serca zaświeciły: złotem, srebrem, zielenią i błękitem; światło ułożyło się w krąg i uderzyło w chmury Drako jak ciepła fala. Ciemność rozpłynęła się z sykiem, a demon - z przerażenia, nie z siły - podkulony pobiegł w najgłębszy kątek bagna, gdzie słychać go tylko, gdy żaby ćwiczą chór złych myśli, które i tak przegrywają z dobrymi.
Wioska świętowała zupą z poziwek i herbatą z dzikiej róży. Od tamtej pory mówiono krótko: „Dopóki trzymamy się razem, żaden mrok nie zajdzie za daleko”.
Niech ci się śni bezpieczny dom i czyjaś dobra dłoń na ramieniu. Dobranoc!
Postacie w tej bajce
Wybierz postać, żeby znaleźć więcej opowieści z podobnym motywem.