Dawno, dawno temu, w sercu rozległej doliny spowitej delikatnym szumem wiatru i tęczowym kobiercem kwiatów, żyła czarownica o imieniu Agata. Nie była to jednak zwyczajna czarownica, jaką znamy z mrocznych opowieści - ach, gdzieżby tam! Agata, wysoka i smukła, z lśniącymi, srebrzystymi włosami, które skręcały się niczym sznurki mrozu, miała serce łagodne jak letni wieczór. Zawsze chodziła w szmaragdowym płaszczu, a w jej oczach tliły się iskierki figlarnej dobroci. Każdego dnia pomagała mieszkańcom doliny: leczyła chore rośliny, łatała dziurawe skrzydełka motylom i czuwała nad spokojem wszystkich stworzeń.
Nie była jednak sama. Przy jej chatce - misternie uplecionej z gałęzi wierzby i pokrytej kwiatowymi girlandami - mieszkały jej cztery urocze towarzyszki i towarzysze. Były to zwierzątka, każde o niezwykłym charakterze. Amelia, różowa świnka z łaciastym noskiem i oczkami pełnymi pomysłów, była nie lada mądralińska i zawsze pierwsza zgłaszała się do rozwiązywania zagadek. Borys, złotobrązowy piesek o aksamitnych uszach i żywym spojrzeniu, miał wspaniały węch i nieustraszone serce. Klara - rudowłosa wiewiórka z rozkosznym puchatym ogonkiem - była sprytna i zwinna, potrafiła wspiąć się nawet na najwyższą gałąź wiekowego dębu. Maks, niepozorny, ale energiczny chomik, słynął zaś z wyjątkowego wyczucia smaku i niepohamowanej ciekawości świata.
Pewnego dnia, na pograniczu lata i jesieni, gdy nad doliną zasnuwały się już pierwsze, fioletowe cienie zachodzącego słońca, na niebie pojawił się szum wielki i dziwaczne błyski. Nadciągnął on - statek, jakiego nikt nigdy nie widział! Wysoki i czarny jak noc bez gwiazd, pokryty migoczącymi runami i ostrymi, skrzącymi się jak stal żaglami. W środku krył się Zgorzel - potężny demon z oczami czerwonymi jak rozpalone węgle i twarzą, której nie oświetlał nigdy uśmiech. Przybył z odległego, zimnego świata, gdzie radość znana była tylko z opowieści, a serca biły lodem, nie miłością. Pragnął on zniszczyć piękną dolinę i rozsiać wokół strach oraz smutek.
Agata, widząc niebezpieczeństwo, zebrała swoje zwierzątka wokół ognia, który trzaskał wesoło przed chatką. Owinięci płachtami ciepła i nadziei, wspólnie zastanawiali się, jak pokonać Zgorzela. Wiedzieli, że tylko razem mogą sprostać tak groźnemu przeciwnikowi.
- Posłuchajcie - zaczęła cicho Agata, trzymając w drobnej dłoni połyskującą różdżkę z gałęzi jarzębiny. - Wyczaruję wam dar mowy, byście mogli dzielić się pomysłami jak nigdy dotąd.
Machała różdżką wśród wirujących gwiazd, a iskierki spadły na Amelię, Borysa, Klarę i Maksa, przemieniając ich głosy w słowa ludzkie, pełne uczuć i myśli.
Amelia wzniosła się na palcach i pisnęła z ekscytacji:
- Demony są łasuchami, szczególnie gdy czują zapach słodkich wypieków. Z czym by tu przywabić Zgorzela?
- Musimy znaleźć szczególne zioła - zawarczał Borys, już wąchając powietrze i kręcąc się jak bączek.
Klara pobiegła pośród koron drzew, przeskakując z gałązki na gałązkę, szukając lawendy, macierzanki i mięty - ziół, o których krążyły legendy, że mogą osłabić nawet najmroczniejsze moce. Maks, oblizując pyszczek, pomagał Agacie odmierzać składniki, przykładając swoje maleńkie łapki do każdego listka, by ciasteczka były nie tylko smaczne, lecz i czarodziejskie.
W kuchni czarownicy zapachy mieszały się w spienionym powietrzu. Wanilia, miód i zioła wirowały, a ciasteczka piekły się złote i puszyste, aż w końcu były gotowe - wyglądały niepozornie, lecz niosły w sobie magię opiekuńczości i nadziei.
O świcie Agata założyła płaszcz z pereł rosy, a zwierzątka ruszyły za nią z koszami wypieków. Jak to się stało? Agata wyczarowała przed demonicznym statkiem iluzję: na niebie zatańczyły smoki, ogromne cienie zionęły ogniem i wyły, aż powietrze drżało jak tafla jeziora przed burzą.
Zgorzel, choć był demonem straszliwym, nie mógł znieść tej wizji. Wyszedł ze statku - płaszcz miał z czarnego dymu, a stopy nie zostawiały śladów - gotów stawić czoła bestiom. W tej samej chwili zwierzątka rozrzuciły dziesiątki ciasteczek dokoła. Zapach otoczył demona, omotał go, przywabił… Zgorzel, nie opierając się pokusie, sięgnął po pierwsze, drugie, trzecie…
Z każdym kęsem jego moc gasła, jakby gasił go ciepły, letni deszcz. Ręce zaczęły mu drżeć, oddech zwolnił, a cienie na twarzy zbladły.
To był znak! Przyjaciele wspięli się razem na pokład statku, gdzie Agata, odważna niczym lewica, uniosła różdżkę i szepnęła zaklęcie z języka pradawnych czarownic. Z nieba spłynęła złota wstęga światła, która opleciona wokół Zgorzela zmieniła się w łańcuchy z kwiatów. Zwierzątka, szybkie i sprytne, znalazły w kajutach zaklęty portal - lśniący, wirujący krąg, przez który można było odesłać złego przybysza z powrotem do jego krainy.
Z wielką mocą, ale i współczuciem, Agata przemówiła do Zgorzela:
- Nie potrzeba zniszczenia, by znaleźć miłość i ciepło. Odpocznij od zła, znajdź własne słońce.
Wtedy demon zniknął; wiatr rozproszył ciemność po dolinie, a w powietrzu zatańczyły motyle. Na niebie rozbłysło tęczowe światło, a mieszkańcy doliny - leśne skrzaty, krasnale i ptasie rodziny - wybiegli z kryjówek, wiwatując radośnie.
Przyjaciele świętowali do późnej nocy - były tańce, śpiewy, a nawet wyścigi na liściach tataraku po srebrnym jeziorze. Każdy chciał choć przez chwilę uściskać dzielnych bohaterów, a wieczorem mieszkańcy doliny zasypiali spokojnie, otuleni opowieścią o czarownicy Agacie i jej dzielnych zwierzęcych przyjaciołach.
I tak kończy się nasza bajka, promyczki. Niechaj zawsze pamiętacie: tam, gdzie jest mądrość, odwaga i prawdziwa przyjaźń, nikt nie musi bać się ciemności, bo razem jesteśmy silniejsi niż największe zło. Dobranoc - niech Agata, Amelia, Borys, Klara i Maks strzegą waszych snów, aż do pierwszych promieni słońca.