Dawno, dawno temu, za siedmioma bagnami i dziewięcioma kryształowymi jeziorami, w sercu zielonej krainy istniało królestwo zwane Wielką Mocarnią. Krainą tą rządził Król Wespazjan - mąż mądry, łagodny niczym letni wiatr i sprawiedliwy jak promień słońca rankiem. Jego pałac z białego marmuru skrzył się nad samym brzegiem rzeki, a szerokie okoliczne bagna błyszczały o poranku niczym srebrzyste lustra. Tutaj właśnie żyli najciekawsi mieszkańcy, jakich można by sobie wyobrazić: gadająca mucha Iskra, jeż Bonifacy, kojot Spłoszek i świnka Perełka.
Każde z tych stworzeń pełniło niezwykle ważną rolę w świecie bajki. Iskra szeptała najnowsze wiadomości między kwiatami, jeż Bonifacy pilnował starodawnych sekretów bagiennego królestwa, Spłoszek rozplątywał wszelkie zagadki, a Perełka zarażała wszystkich radosnym chrumkaniem i uporem.
Pewnego letniego wieczoru, kiedy nad bagnami leniwie unosiła się mgła lawendowego zmierzchu, nad królestwem zawisła ciemność. Z północy przybył Zły Demon - postać wysoka jak dąb, z oczami błyszczącymi jak dwie czarne gwiazdy. Gdzie się zjawił, tam znikały śmiechy, kwiaty więdły, a ptaki milkły. Mieszkańcy wpadli w popłoch. Nawet najdzielniejsze ropuchy wtuliły się pod liście.
Król Wespazjan, widząc przestrach w oczach swoich poddanych, zebrał doradców. W komnacie witrażowej, gdzie każde okno mieniło się barwami tęczy, zebrało się zwierzęce grono. Mówili długo, aż w końcu stary jeż Bonifacy, poprawiając złotą lupę na czubku nosa, odezwał się:
- W starych, omszałych ruinach mieszka mag Hieronim, który swą mądrością zgasił niejedno zło i pokrzywdzeniu nieraz przywrócił radość. Zwróćmy się ku niemu, o Królu.
Król przystał. Wczesnym rankiem zamek opuściła drużyna: król w pelerynie wśród zwiewnej rosy, jeż z czerwoną latarenką, Iskra krążąca nad nimi błyszczącymi skrzydełkami, Spłoszek ukradkiem zerkający zza krzaków i Perełka w złotej chustce na uszach.
Bagna nie były łatwe. Szeleszczące olchy śmiały się ze śmiałków, kałuże skrzypiały pod stopami, a pajęczyny zaplatały im drogę. Przy jednym z rozlewisk król zanurzył but w mulistej wodzie. Wtedy Iskra usiadła na jego ramieniu:
- Cierpliwości, królu, bagna nie lubią pośpiechu.
W dalszej drodze napotkali wąską, kamienistą ścieżkę, gdzie pod niewielkim kamieniem czaiła się żmija. Bonifacy, znając zwyczaje bagiennych stworzeń, ostrzegł królewską drużynę:
- Ostrożnie, tu często kryją się niespodzianki. Myślenie, a nie siła - oto nasze oręże.
Gdy weszli w gęsty gąszcz, mgły nagle zgęstniały, a dzikie osty wezwały na pomoc kojota. Spłoszek wyczuł podstęp:
- Gdy coś świszczy pośród liści, najlepiej postępować cicho i działać szybko, zgadnijcie dokąd ukryła się niespodzianka?
Zwierzęta podążały za jego głosem, omijając pułapki przyrody i wędrówka stała się trochę zabawą, trochę nauką.
Kiedy wszystkich dopadło zmęczenie, świnka Perełka parła do przodu nie zważając na błoto:
- Pomaleńku, ale ciągle naprzód, nie wolno się poddawać, chrum-chrum!
Swoją wytrwałością zaraziła wszystkich i z nową energią minęli kolejne przeszkody.
Po trzech dniach i dwóch nocach marszu, gdy poranna mgła dopiero podnosiła się nad mokradłami, drużyna dotarła do ruin. Miały one formę olbrzymich kamiennych łuków oplecionych mchem. Pośród półmroku siedział starzec o brodzie długiej jak rzeka i oczach mądrych jak sowa - to był Mag Hieronim. Przy kominku z zielonego płomienia wysłuchał ich historii:
- Złemu Demonowi nie tylko siłą można się oprzeć. Przygotuję miksturę z liści lilii, pyłków cyklamenu i kryształów płaczących kamieni. Dodajcie jej do lampy przy ołtarzu starego dębu - to osłabi demona i przegoni jego cień.
Król i jego drużyna wrócili przez bagna szybciej - każdy już wiedział, jak pokonać trudności, a świeżo zdobyta mądrość prowadziła ich rześkim krokiem. W dzień pełni księżyca, przy ołtarzu starego dębu, przygotowali wszystko jak zalecił mag. Demon zjawił się z wichurą i chmurami, lecz Iskra szeptała słowa odwagi, Bonifacy zachował zimną krew, Spłoszek szybko wywiódł demona w pole, a Perełka przebiegła między jego nogami sypiąc piaskiem ze ścieżki. Król rozlał miksturę w lampie. Zły Demon poczuł, jak znika jego moc, oczy zaczęły mu gasnąć, a cienie rozpłynęły się w blasku księżyca.
Zwycięstwo ogłoszono świętem światła. Na rynku stanął pomnik - królik w koronie z muchą na ramieniu, jeżem przy nodze, kojotem w czapce na płaskorzeźbie i świnką dźwigającą kwiatek. Każde dziecko mogło go dotknąć i poczuć iskierkę mocy. Od tej pory każdej nocy dzieci zasypiały w ramionach rodziców, szeptając: „Dobranoc, mądry królu, dobranoc, przyjaciele”, marząc o tym, że i one kiedyś znajdą się w magicznej wyprawie, by zdobyć nowe cnoty.
Bo każdy z nas, gdy słucha serca, potrafi być cierpliwy jak mucha, mądry jak jeż, sprytny jak kojot i dzielny jak świnka. A dobro zawsze zwycięży, jeśli tylko będziemy sobie ufać i pomagać.
I tak kończy się nasza opowieść, którą szepczą wiatry Wielkiej Mocarni. A teraz, moje dziecko, niech Ci się przyśni baśniowa przygoda w krainie magii i zwierzęcych przyjaźni.