Dawno, dawno temu, za siedmioma wzgórzami i srebrzystą rzeką, rozciągała się kraina o nazwie Słoneczne Łąki. To wyjątkowe miejsce malowały tęczowe łąki, pachnące kwiaty i łagodnie falujące wyspy pełne zaskakujących zakamarków. Świergot ptaków mieszał się tu z szeptem wiatru, a niebo, jak aksamitny koc, otulało świat od rana do wieczora.
Na jednej z tych łąk mieszkał Jacek - młody, ale wyjątkowo mądry i odważny pasterz, który od dzieciństwa rozmawiał ze zwierzętami i rozumiał język natury. Miał włosy jak złote kłosy zboża, oczy w kolorze letniego nieba i zawsze pogodny uśmiech. Jego ulubionymi towarzyszami były zaradna sarna Lila, zadziorna koza Gracja, figlarny kangur Tytek i papuga Barwinka, która potrafiła powtarzać niemal każde słowo.
Każdy dzień Jacka był świętem przyjaźni: prowadził swoje zwierzęta na pastwiska, uczył je sztuczek i snuł opowieści o odległych krajach. Zwierzęta odpłacały mu się wyjątkową lojalnością - koza Gracja ostrzegała przed niebezpieczeństwami, Lila była przewodniczką po lesistych szlakach, Tytek zawsze rozbawiał całą gromadkę, a Barwinka śpiewała najpiękniejsze melodie.
Pewnego poranka, gdy mgły ciekawie plątały się między trawami, a rosa skrzyła się w słońcu, Jacek poczuł niepokój. Na dalekim horyzoncie formowała się chmura inna niż wszystkie - ciemna, ciężka, burzliwa. Narastała z każdym podmuchem wiatru, aż zamieniła się w groźny wir, z którego wyłonił się olbrzymi Troll. Miał skórę jak mokra skała i oczy jarzące się cierpką zielenią. Wieść o jego okrucieństwie od dawna budziła postrach we wszystkich wioskach: Troll gnębił mieszkańców, straszył zwierzęta, a nawet sprawiał, że kwiaty traciły kolory.
Ale Jacek nie był zwykłym pasterzem. Nie zamierzał zostawiać swoich przyjaciół w potrzebie. Szybko zebrał zwierzęta i w pewnym oddaleniu, pod rozłożystym dębem, opowiedział im o planie:
- Ten Troll boi się wody, moi mali bohaterowie - szepnął Jacek, a jego głos był stanowczy. - Jeśli będziemy działać razem i każdy użyje swoich talentów, uda nam się nie tylko wygrać, ale też ochronić całą naszą krainę!
Lila przeszła z zafrasowania w entuzjazm:
- Ja poskaczę tak wysoko, że Troll pogubi oczy!
Gracja potrząsnęła smukłymi rogami:
- A ja go zadziobię... raczej zadziabię swoim sprytem!
Tytek wyszczerzył zęby:
- Ja potańczę mu przed twarzą, zanim sam się od siebie potknie!
A Barwinka rozwinęła pióra tak kolorowe, że nawet tęcza by pozazdrościła:
- Ja dam kakofonię dźwięków, o jakiej nigdy nie słyszał!
Przez cały dzień zwierzęta ćwiczyły pod czujnym okiem Jacka. Lila trenowała skoki na potężne kępy paproci; Gracja doskonaliła uderzenia rogami w pień wiekowego drzewa; Tytek podskakiwał między kopczykami trawy, a Barwinka trenowała śpiew, aż sarny na łące chowały się w kwiatowym gąszczu.
W końcu nadszedł dzień próby. Gdy Troll wtargnął na łąkę, cały krajobraz jakby poszarzał ze strachu... Ale Jacek, otoczony zwierzęcymi towarzyszami, stał niewzruszony. Troll wściekłym głosem ryknął:
- Kim ty jesteś, słaby człowieczku, że śmiesz przeciwstawiać się mnie?
Lila rozpoczęła swój taniec w powietrzu, skacząc skrętnie tuż przed nosem potwora. Troll zamrugał, próbując nadążyć, i... osłabił czujność. Gracja wykorzystała tę chwilę, podbiegła i z rozmachem zaatakowała jego kostkę. Troll zaskomlał z bólu. W tym czasie Tytek, najszybszy z całej czwórki, odbijał się od kępy do kępy, kopiąc potwora w łydki i kolana, aż ten ledwo trzymał równowagę. Barwinka wzbiła się wysoko i wydała tak donośny krzyk, że aż liście zaczęły spadać z okolicznych drzew.
Jacek widząc zamieszanie, zawołał:
- Do wody, teraz!
Zwierzęta zaczęły naprowadzać Trolla w stronę pobliskiej wyspy na rzece. Troll nie zauważył podstępu - rozjuszony pogonił za Lilą i Tytekem, aż znalazł się na środku wyspy. Wtedy Barwinka sfrunęła, zatoczyła krąg i z dziobem pełnym odwagi wykrzyknęła:
- Teraz, Jacek!
Jacek odciął prowizorycznym mostek z gałęzi, który prowadził na wyspę. Troll znalazł się w pułapce - otoczony szumiącą wodą, wyrzucony poza swoje siły. Jego duma opadła jak liście jesienią. Zadrżał, przycupnął na mokrej ziemi i spuścił łeb.
- Proszę, nie zostawiajcie mnie tutaj! Już nigdy nie będę zły! - wykrztusił ze wstydem.
Jacek i zwierzęta spojrzeli po sobie. Wiedzieli, że wszyscy zasługują na drugą szansę. Jacek przemówił spokojnie:
- Jeśli naprawdę się zmienisz i odtąd będziesz naszym przyjacielem, powrócisz do krainy i staniesz się jej częścią.
Troll łagodnie skinął głową. Niedługo potem mieszkańcy zaczęli widzieć, jak pomaga starszym przynosić drewno, sadzi nowe kwiaty na łąkach i troszczy się o najmniejsze istoty. Barwinka nauczyła go kilku pieśni, Tytek pokazał, jak robić żarty bez krzywdy, a Gracja zabrała go pod swoje skrzydła, by podpatrzył uroki spokojnego życia.
Słoneczne Łąki rozkwitły jeszcze piękniej niż wcześniej, a Jacek i jego zwierzęta już nigdy nie obawiali się ciemnych chmur na horyzoncie. Zwyciężyli wspólnie, dzięki odwagi, sprytowi i sercu otwartemu na wybaczenie.
Bo nawet największe zło nie wygra, jeśli razem staniemy mu naprzeciw, a każdy zasługuje na szansę, by się stać lepszym…