Dawno, dawno temu, w samym sercu rozległego, zielonego boru, pod szumiącymi koronami pradawnych dębów i pachnącymi igliwiem jodłami, mieszkał niezwykły elf imieniem Elarion. Jego srebrzyste włosy mieniły się niczym promienie księżyca wśród paproci, a jego oczy były barwy pradawnego mchu. Elarion był nie tylko silny i odważny, ale również mądry - znał mowę wszystkich zwierząt i potrafił leczyć drobne rany oraz uzdrawiać chore rośliny. Zwierzęta darzyły go bezgranicznym zaufaniem, a jego śmiech niósł się echem leśnych polan od świtu po zmierzch.
Ryby w jeziorze połyskiwały niczym utkane ze światła klejnoty, różnobarwne gołębie szeptały mu sekrety z powietrznych podróży, sprytne wiewiórki podrzucały mu orzechy, a puszyste owce tuliły się do niego, szukając schronienia przed burzą. Kojoty, choć dzikie, zawsze przestrzegały pokoju, gdy tylko poczuły woń Elfa. Jelenie o majestatycznych porożach przychodziły po nocną radę, a złote rybki, których łuski błyszczały jak słońce w porannej rosie, powierzały mu swoje marzenia. Cały las żył w harmonii i szczęściu, aż pewnego dnia cień przemknął między drzewami…
Tym cieniem był zły Nekromanta, znany w okolicy jako Lord Varzel. Pochodził z mrocznych Ziem Zaświatów, a jego serce było zimne jak kamień. Gdzie się pojawiał, więdły paprocie, liście szeleściły cicho z przerażenia, a nocne ptaki milkły. Jego złowrogie moce pozwalały mu budzić do życia cienie dawno zapomnianych potworów i kontrolować mroki, przed którymi nawet najodważniejsi druidzi klękali ze strachu. Varzel postanowił, że las Elariona stanie się jego królestwem ciemności i rozpaczy.
Wieść o złowieszczym przybyszu rozeszła się po wszystkich zakamarkach lasu za sprawą ptasich posłańców i szeleszczących traw. Elarion poczuł lęk, jakiego jeszcze nie znał - w jego duszy zawrzało jednak nie tylko przerażenie, ale przede wszystkim chęć ochrony wszystkich swoich leśnych przyjaciół.
Bez wahania ruszył więc w kierunku najstarszego dębu, gdzie, według szeptów sów, Nekromanta miał zamieszkać w głębokiej, ciemnej jaskini. Droga była długa i niebezpieczna. Po drodze Elarion musiał przejść przez mglistą dolinę, gdzie cienie podkradały się do jego stóp; przeprawić się przez rwącą rzekę, w której wodach czaiły się gargulce z zimnego kamienia; i przemknąć obok sennych zjaw, które próbowały zwieść go śpiewem snu. Jednak odwaga Elfa była niezłomna - towarzyszyła mu wiewiórka Rilla, którą zawsze nosił na ramieniu, i srebrzysty gołąb Miriel, latający nad nim niczym anioł stróż.
Kiedy dotarł do jaskini Nekromanty, zastał wnętrze pełne zielonkawej mgły. Światło płonących świec ślizgało się po czarnych jak noc ścianach, a z cienia wyłoniła się postać Lorda Varzela - wysoka, o twarzy ukrytej pod kapturem, z oczami jak dwa głębiny bezdennych studni. Rozległ się dźwięk zaklęć, powietrze aż zatańczyło wokół nich. Elarion dzielnie przeciwstawił się mrocznym czarom: przywołał moc lasu, poprosił drzewa o pomoc, a duchy przodków elfów rozbłysły wokół niego niczym gwiazdy na letnim niebie.
Walka była długa - cienie ścierały się ze światłem, wilgotne korzenie wyrosły spod ziemi, by zatrzymać mroczne moce Nekromanty. Rilla skakała po ramieniu Elfa, rzucając w Varzela szyszki pełne światła, a Miriel krążył nad głową maga, skutecznie go rozpraszając. W końcu, gdy pierwsze promienie świtu wślizgnęły się do jaskini, Elarion wykrzyczał zaklęcie stare jak świat: "Chronię tę krainę światłem i przyjaźnią!". Z ust Nekromanty popłynął krzyk, a jego postać została pochłonięta przez własne cienie, które uciekły na cztery strony świata.
Kiedy Elf wyszedł z jaskini, witany był przez tłum uradowanych zwierząt - każdego rodzaju, małych i dużych. Z wdzięczności postanowiły one zorganizować dla Elfa wielką ucztę pod dębem, gdzie radosne pieśni i tysiące świetlików rozświetliły noc jak najpiękniejszą bajkę. Elarion obiecał nie tylko czuwać nad tym lasem, ale podróżować też do innych zagrożonych miejsc, niosąc światło, odwagę i radość.
Z tego dnia narodziła się legenda o Elarionie, dzielnym Elfie - Opiekunie Lasu. A ryby, gołębie, wiewiórki, owce, kojoty, jelenie i złote rybki do dziś opowiadają sobie nawzajem historie o jego przygodach, ucząc młodszych, że dobroć, odwaga i przyjaźń są potężniejsze niż jakiekolwiek czary.
I tak, póki las szumi, a księżyc świeci, tak długo kroniki przygód Elfa i jego przyjaciół pełne są wspaniałych, niesamowitych historii - i kto wie, czy jutro znów nie wyruszą na nową wyprawę…