Dawno, dawno temu, w wiosce między jabłonkami mieszkała Zosia - złote warkocze, rumiane policzki i mądrość, która zaskakiwała nawet zielarkę.
W dolinie spotkała kraba Karola, jelenia Jacka, fokę Feliksa i żółwia Zenona.
- W skałach czai się Olbrzymi Pająk - szepnęła Foka. - Porywa dzieci, bo sam nie umie prosić o towarzystwo.
Zosia przypomniała sobie słowa matki: odwaga nie znaczy „bez strachu”, tylko „mimo strachu”.
Zenon rozłożył mapę na liściu łopianu:
- Nie zwalczymy go tylko siłą. Trzeba pokazać, że potrafi być potrzebny.
Nocą zwierzęta splatały lekką sieć nad ścieżką. Gdy pająk wypełzł, kącik piosenki z wioski - śmiały i dziecinny - zawołał go z cienia.
Olbrzym skoczył w sidła; Zosia wyszła naprzód:
- Wiem, że jesteś samotny. Pająki żywią się szkodnikami i trzymają równowagę - możesz strzec doliny zamiast ją wyciszać.
Łza spłynęła po jego owłosionej głowie.
- Mogę… być potrzebny?
- Bardziej niż myślisz - odparła Zosia i delikatnie dotknęła jego łapy.
Pająk puścił dzieci; później przeplot gałęzie w wiszące mosty, żeby dzieci mogły biegać bezpiecznie między polanami. Na głowie nosił czapeczkę z mchu - znak, że przyjaźń zaczyna się od szacunku, nie od trwogi.
Dobranoc - nawet największy cień ma w środku pytanie: „czy ktoś mnie widzi?”
Postacie w tej bajce
Wybierz postać, żeby znaleźć więcej opowieści z podobnym motywem.