Dawno, dawno temu, gdy tundra lśniła przed świtem, elf Elfi - zielone oczy, włosy jak paprocie, czapka z zajęczego futerka - śmiał się między świerkami. Plotka głosiła, że w lodowym zamku czai się wampir z rubinowym spojrzeniem i uśmiechem jak mróz.
Przygarnął kreta Krecika od tuneli, śnieżnobiałą Kozę od rogów jak kompas, skocznego Kangurka od zasp i Dzięciołka od drzwi, które trzeba wydziobać z zamknięć.
Przez bagna i północne drogi doszli pod zamek z czarnego kamienia i lodowych igieł. Krecik podkopał fosę; Koza roztrzaskała cienki lód; Kangurek przeskakiwał sidła; Dzięciołek odgryzał zasuwy.
W komnacie wampir syknął:
- Sami?!
Elfi nie rzucił noża - rzucił pytania: o lasy, o przyjaźń, o to, czego wampir nigdy nie próbował. Z każdą odpowiedzią plątał się we własnym głosie; moc bez druhów robi się cienka jak pajęczyna bez drzew.
Przyjaciele dopięli swego: skryty kij od podłogi sprawił, że wampir musiał chwycić się balansu - a wtedy pierwszy promień dnia, który Elfi przywołał słowem o jedności, rozpuścił cień w jasną mgłę.
Zamek zabłysł jak zorza; zwierzęta i elfy ułożyły taniec na śniegu.
Nawet najstarszy strach może stać się opowieścią - jeśli ktoś zada mu trzecie pytanie. Dobranoc pod kocem.
Postacie w tej bajce
Wybierz postać, żeby znaleźć więcej opowieści z podobnym motywem.
Poznaj niezwykłe opowieści o zwierzętach i bohaterach żyjących w surowym klimacie tundry. Doskonałe historie na dobranoc, rozbudzające empatię i wyobraźnię.